Michalici

Kolędy cz. IV

10-01-2026

facebook twitter
W poprzednim artykule obiecałem rozwiązanie zagadki. Dotyczyła ona odgadnięcia nazwy dwóch kolęd, których motyw Jacek Kaczmarski umieścił w utworze „Wigilia na Syberii”.

W poprzednim artykule obiecałem rozwiązanie zagadki. Dotyczyła ona odgadnięcia nazwy dwóch kolęd, których motyw Jacek Kaczmarski umieścił w utworze „Wigilia na Syberii”.

Gloria in excelsis Deo

Myślę, że nie była to trudna łamigłówka. W utworze słyszymy melodię „Gdy się Chrystus rodzi”, a dokładnie pierwszą część refrenu. Druga część refrenu tej kolędy, z trzykrotnym „Gloria”, to łacińskie „Chwała na wysokości Bogu”. Od zawsze intrygował mnie ten fragment. A szczególnie podobało mi się to tajemnicze „inekselsis”. Brzmiało mi ono bardzo ciekawie.

To jedyna taka wstawka w innym języku, przynajmniej w tych najbardziej znanych kolędach. Dlaczego nie jest to tekst polski? Nie wiem, może tak było bardziej doniośle? A może dlatego, że jest to fragment hymnu, który mówimy lub śpiewamy podczas mszy św. W tamtych czasach msze były odprawiane po łacinie.

Kolęda po raz pierwszy ukazała się w druku we wspomnianych wcześniej „Pastorałkach i kolędach z melodyjami” ks. M.M. Mioduszewskiego z roku 1843. Ale autora, zarówno tekstu jak i melodii, niestety nie znamy. Podobnie jak w przypadku wielu innych kolęd.

Tak na marginesie, muszę jeszcze przyznać, że początek drugiej zwrotki „…którzy trzód swych strzegli…” to istny łamaniec językowy, którego nie powstydziłby się najsłynniejszy polski chrząszcz ze Szczebrzeszyna. Autor chyba wychodził z założenia, że tylko Polacy będą ją śpiewać.

Zepsute organy

Drugi motyw kolędowy u Kaczmarskiego pojawił się w fortepianowym wstępie. Austriacka kolęda „Stille Nacht” jest chyba znana na całym świecie. Można powiedzieć, że powstała całkiem przypadkiem. W 1816 roku ks. Joseph Mohr napisał wiersz. Później został przeniesiony do innej parafii w miejscowości Oberndorf koło Salzburga. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia roku 1818, zepsuły się organy. W wigilię ksiądz Mohr poprosił organistę, Franza Xavera Grubera, o napisanie melodii do swojego wiersza. Podczas pasterki zaśpiewali ją po raz pierwszy. Ksiądz zagrał na gitarze i śpiewał partię tenorową. Natomiast organista zaśpiewał drugim głosem – basem. Kolęda bardzo spodobała się parafianom i wkrótce stała się znana w całej okolicy.

Międzynarodowo

Pieśń stopniowo stawała się znana na całym świecie. Najpierw w krajach niemieckojęzycznych. Potem była tłumaczona na wiele innych języków świata. Za sprawą misjonarzy trafiła najdalsze zakątki globu. Jeszcze przed końcem XIX wieku śpiewano ją od Indii po Stany Zjednoczone. Od Nowej Zelandii, przez Afrykę do Ameryki Południowej.

Polska wersja powstała stosunkowo późno. Niecałe 100 lat temu, ok. 1930 roku, po raz pierwszy mogliśmy usłyszeć „Cichą noc”. Nasz ojczysty język przełożył ją Piotr Maszyński. Od tego momentu jest jedną z najchętniej wykonywanych kolęd.

Franz Gruber nie spodziewał się, że kolęda ta stanie się tak znana. Uważał, że melodia przez niego napisana jest prostą kompozycją, która nie rozpowszechni się za bardzo. Tymczasem pieśń ta została przetłumaczona na ponad 300 języków i dialektów. A w 2011 r. wpisano ją na listę niematerialnych zabytków kultury UNESCO w Austrii.

Wojciech Dubaniewicz