Wspólnota dla mężczyzn
30-08-2025
Zapraszamy na inaugurację roku formacyjnego wspólnoty: "Mężczyźni Świętego Józefa", która odbędzie się w środę 3 września podczas Mszy św. o godz. 18:00. A dodatkowo garść informacji o wspólnocie.
W związku z utworzeniem przy Naszej Parafii męskiej wspólnoty Mężczyzn Świętego Józefa (mezczyzni.net) i rozpoczęciu formacji zapraszamy wszystkich chętnych mężczyzn na pierwsze w tym roku spotkanie. Inauguracja nastąpi podczas Mszy Świętej o godz. 18:00 w pierwszą środę września (3 września). Po Eucharystii spotkanie, na które serdecznie zapraszamy!
Nasza michalicka parafia to nie tylko kościelna jednostka administracyjna. To przede wszystkim grupa osób mieszkających na terenie przynależącym do parafii. W naszym przypadku jest to kilkanaście tysięcy ludzi. Część z nich uczestniczy regularnie we mszach św. Mniejsza grupa bardziej angażuje się w życiu parafii. Jest to ciągle spora liczba różnych osób. Część znamy z imienia. Niektórych kojarzymy z widzenia. Ale wielu osób nie znamy w ogóle. W takim tłumie możemy czuć się anonimowo, może nawet obco.
Przy naszym kościele jest wiele pięknych wspólnot – osób starszych, młodzieży, dzieci. Grupy modlitewne i nie tylko. To w nich można rozwijać się duchowo, lepiej się poznawać, budować relacje międzyludzkie, pomagać sobie. Można do nich dołączyć. Jest też przestrzeń na nowe grupy przyparafialne.
Wczesną wiosną poprzedniego roku w grupie kilkunastu mężczyzn poszliśmy pieszo do Niepokalanowa. Uczestniczyliśmy w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Przeżycie nocnej wędrówki, wspólnej modlitwy i wzajemnego wspierania się było bardzo mocne. Utwierdziło niektórych z nas, że dobrze byłoby, aby to wydarzenie nie było tylko jednorazową przygodą. Powstało w nas pragnienie zawiązania wspólnoty mężczyzn. Aby lepiej się poznać, formować, wspierać, czy zrobić coś dla parafii.
Po wakacjach ruszyliśmy z bardziej konkretnymi pomysłami. Na patrona obraliśmy św. Józefa i zaczęliśmy spotykać się w pierwszą środę miesiąca. W listopadzie poszliśmy do sanktuarium tego świętego na sąsiednim Kole. W jedną stronę odmawiając różaniec, w drodze powrotnej poświęcając czas na rozmowy i lepsze poznawanie siebie.
Nasze najbliższe spotkanie zaplanowane jest na środę, 4 września. Jeśli jesteś mężczyzną, szukasz osób pragnących bardziej świadomie przeżywać swoje chrześcijaństwo, chcesz dać coś też od siebie, a może po prostu chciałbyś zawiązać nowe przyjaźnie, to może dołączysz do nas?
Więcej informacji o charakterze wspólnoty odnajdziesz klikając TUTAJ.
Niegdyś jeden z naszych duszpasterzy jeszcze w czasach kleryckich przeprowadzał wywiad na temat wspólnoty "Mężczyźni Świętego Józefa". Jego treść publikujemy poniżej:
Redakcja: Czym jest ruch Mężczyzn św. Józefa?
Andrzej Lewek: Mężczyźni św. Józefa to ruch mężczyzn. Ruch, w którym – jako mężczyźni – próbujemy odkryć na nowo nasze miejsce w Bożym planie. Miejsce, z którego kultura i historia, a może przede wszystkim nasze zaniedbania i lenistwo nas wyrugowały. Potrzebujemy świeżego spojrzenia na męskość oczami Biblii, w kontekście Bożego zamysłu. Kto najlepiej zna naszą naturę jak nie Ten, Który nas stworzył?
Bynajmniej nie chodzi nam o pusty aktywizm. Jezus obiecał nam życie, i to w obfitości (por. J 10, 10). Dlatego chcemy to życie odkrywać w Nim, bo tylko w Nim możemy doświadczyć owej obfitości.
Czemu taka grupa potrzebna jest w Kościele, skoro istnieje już kilka do niej podobnych?
Jeśli faktycznie jest sporo podobnych grup w Kościele – to Bogu dzięki! Ja nie widzę ich tak wielu. Ale faktycznie jest ich coraz więcej, co pokazuje, że mamy szczególny czas, czas, w którym Bóg porusza męskie serca, wzbudza w nas pragnienie prawdziwej męskości. Kiedy zaczynaliśmy sześć lat temu – byliśmy ruchem prawdziwie niszowym. Jednak stopniowo odkrywaliśmy, że nie jesteśmy jedyni. Bóg poruszył równocześnie mężczyzn w innych miejscach w Polsce, ale też w innych krajach Europy czy Ameryki. I nagle odkryliśmy, że podobne pragnienia i wizje Bóg złożył w wielu miejscach równolegle, zupełnie niezależnie. Odkrywając to, zyskuję przekonanie, że to nie jest nasz wymysł, nie są to nasze ambicje czy aspiracje, a prawdziwie dzieło Tego, który w nas jest sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą (por. Flp 2, 13).
Jak przedstawiają się Mężczyźni św. Józefa w liczbach (statystyki, frekwencja, liczba członków, obecność w innych miastach, itp.)?
Nie prowadzimy takich statystyk. Ruch w swej naturze jest zjawiskiem mało mierzalnym. Widzimy i wspieramy męskie grupy w różnych miastach w Polsce i na świecie. Jednak nie budujemy własnego królestwa, nie odcinamy kuponów, nie prowadzimy ksiąg wieczystych. To Boże działanie, Jego królestwo i On prowadzi Księgę Życia, w której jesteśmy wszyscy (w co mocno wierzę) odnotowani.
Możemy powiedzieć, że jesteśmy zarówno w dużych miastach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Lublin, Poznań, Rzeszów, Szczecin, jak też w małych miejscowościach, np. Krzywaczka, Bęczarka), a także w średnich miastach (Mielec, Wołczyn, Piła, Bielsko-Biała, Jaworzno, Elbląg). Można wymieniać dalej, ale tak naprawdę przestrzeń dla męskich grup jest w każdej parafii, w każdej miejscowości czy dzielnicy, na każdym osiedlu.
W jaki sposób Mężczyźni św. Józefa rozwiązują swoje problemy?
Na kolanach. To najlepsza i najbardziej zasadna pozycja. Możemy oczywiście sami szarpać się z problemami. Mamy jednak „pomoc w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię” (por. Ps 124, 8).
Nie chodzi wcale (i proszę mnie źle nie zrozumieć) o bierność i naiwność. Jednak mamy do wyboru albo realizowanie własnych ułomnych pomysłów, albo współpracę z Tym, który z tymi, co Go miłują współdziała we wszystkim dla ich dobra (por. Rz 8, 28). Wybór jest więc oczywisty. Lepiej oprzeć się na Tym, który Jest Wszechmogący, wie wszystko, a do tego chce dla nas tego, co najlepsze. Stąd problemy chcemy rozwiązywać w kaplicy, na kolanach.
Czy zgodzi się Pan z obiegowym stwierdzeniem, że w Kościele brakuje miejsca dla mężczyzn, że duszpasterstwo jest zbyt kobiece?
W Kościele jest dużo miejsca dla mężczyzn. Problem w tym, że mężczyźni nie chcą tego miejsca zajmować. To nie jest tak, że kobiety zajęły nasze miejsca i nas wyparły. Wręcz przeciwnie. Sporo miejsc, i to tych najlepszych, zaraz w pierwszych ławkach czeka na nas. I naszym celem nie jest ograniczanie liczby kobiet w Kościele. Wręcz przeciwnie. Niech kobiety będą. Niech ich będzie jeszcze więcej! Ale chcemy, by mężczyzn było przynajmniej tyle samo, co kobiet, by przywrócić zdrowe proporcje.
Duszpasterstwo staje się kobiece w całkiem naturalny sposób. Skoro w Kościele są głównie kobiety – trudno się dziwić, że to do nich dostosowane są formy przekazu. Ale pamiętajmy, że się różnimy. Mamy różne role, cechy, a przede wszystkim różną wrażliwość. Gdy w zimie zaczynamy ogrzewać mieszkanie, oczywistym się staje, że kobiety preferują temperaturę wyższą przynajmniej o 2, 3 stopnie niż mężczyźni. Podobnie jest w życiu duchowym. Kobiety preferują piękno, stabilność, bezpieczeństwo, podczas gdy mężczyźni wolą wyzwania, rywalizację, aktywność. Stąd potrzebujemy skorygować ustawienia termostatu w Kościele na wartości bliższe męskiej wrażliwości. Tak, byśmy nie ograniczali się do biernego obserwowania tego, co się dzieje w Kościele. My chcemy być aktywni, tworzyć Kościół, podejmować odpowiedzialność. Dlatego męskie grupy uzupełniają życie Kościoła o męski pierwiastek.
Kto powinien grać pierwsze skrzypce w rodzinie?
Pytanie trąci wojną stanową. Bynajmniej nie jest to poziom, na którym powinniśmy funkcjonować. Polem rywalizacji (o której wspominałem w poprzednim pytaniu) nie powinna być rodzina. Tu, zamiast rywalizacji, winniśmy promować komplementarność. W różności, którą Bóg w nas wpisał, możemy obserwować uzupełnianie obdarowań. To, co jest moją mocną stroną wcale nie jest (i dzięki Bogu nie musi być) mocną stroną mojej żony. Ja z kolei nie muszę być lepszy od niej w tym, co jest jej domeną. Pozwólmy sobie na bycie różnymi, by w ten sposób doświadczyć bogactwa różnorodności.
Mówiąc o pierwszych skrzypcach możemy też myśleć o odpowiedzialności, prowadzeniu, byciu kapłanem, opiekunem, liderem. To role, w których postawił Bóg mężczyznę. Wcale nie dlatego, że mężczyzna jest lepszy. Bynajmniej. Jest tak dlatego, że tak to zaplanował Bóg, a wszystko, co On uczynił było bardzo dobre (por. Rdz 1).
Istotą męskości jest odpowiedzialność. I Bóg składając ją na barki mężczyzn, chce nas wyposażać do jej podjęcia. Dlatego potrzebujemy – jako mężczyźni – wchodzić w Boży plan dla naszego życia i przyjmować Jego wyposażenie dla nas. I dlatego potrzebujemy – jako mężczyźni – stawać razem przed Bogiem.